Tekst kazalny: Mt 10, 26b-33
Albowiem nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajnego, o czym by się dowiedzieć nie miano. Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia; a co słyszeliście na ucho, głoście na dachach. I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle. Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego. Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście więcej warci niż wiele wróbli. Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie; Ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, i ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie.
Dokładnie przed 494 laty ks. dr Marcin Luter, 34-letni wówczas zakonnik augustiański i zarazem profesor teologii uniwersytetu w Wittenberdze, ogłosił swoje 95. tez, które skierowane były przeciwko odpustom, a dokładnie przeciwko praktyce kupczenia listami odpustowymi. Najskuteczniejszym i najgorliwszym sprzedawcą owych listów odpustów w Wittenberdze okazał się zakonnik dominikański Jan Tetzel. Ludzie kupujący odpusty czynili to z nadzieją, że otrzymują dostęp do wiecznego życia. W reakcji na taką praktykę, w której religia została sprowadzona do narzędzia służącego celom merkantylnym, wystąpił inny zakonnik – Marcin Luter właśnie. Posiłkując się przesłaniem biblijnym stał na stanowisku, że nie da się kupić wiecznego życia, ponieważ takie życie jest czystym darem Boga. A więc w żaden sposób nie da się na takie życie zasłużyć ani tym bardziej go kupić.
Co intrygujące, nie jest do końca wyjaśnione, czy słynne tezy zostały rzeczywiście przybite do drzwi kościoła zamkowego w Wittenberdze. Zdaniem historyków kościoła takie zdarzenie nie miało miejsca. Faktem bezspornym pozostaje natomiast, iż ks. Luter osobiście opracował wszystkie 95. tez i ogłosił je w miejscu publicznym 31. października – jak nakazywał ówczesny zwyczaj. Nie stał za nim wtedy żaden autorytet – ani kościelny, ani polityczny, ani naukowy, ani żaden inny. Łatwo się domyślić, że takie wystąpienie pojedynczego człowieka musiało się wiązać z ponadprzeciętną odwagą, a zarazem z mocnym przekonaniem o własnym odkryciu. Zastanawia to, skąd Marcin Luter czerpał siły, by wytrwać przy swojej inicjatywie. Jest to tym bardziej interesujące, że Ojciec Reformacji nie miał w sobie nic z herosa; z natury był człowiekiem raczej lękliwym, bojaźliwym oraz wątpiącym w siebie, we własne siły i kompetencje.
Nie jesteśmy skazani w tym zakresie na żadne domysły, gdyż sam kilkakrotnie o tym pisał: nie doszłoby do ogłoszenia tez ani też nie rozwinąłby się ruch reformacyjny, gdyby nie energia duchowa pochodząca wprost z Ewangelii o Jezusie Chrystusie – tej dobrej, wspaniałej Nowiny zwiastującej miłość Boga do każdego człowieka i zarazem wszystkich ludzi. To był fundament, na którym oparł się sam reformator, a w ślad za nim jego zwolennicy.
Gdy Pan Jezus przygotowywał swoich uczniów do misji głoszenia światu Ewangelii, z jednej strony bardzo wyraźnie starał im się wytłumaczyć, że podczas tej zaszczytnej służby oprócz ludzkiej życzliwości doświadczą także wrogości i nienawiści. A z drugiej strony przekonywał ich, że droga polegająca na naśladowaniu (Jezusa) jest drogą, na której uczniom Pańskim będzie towarzyszyć miłość i błogosławieństwo Boga. Ewangelia według św. Mateusza ukazuje w szczegółach, w jaki sposób Pan Jezus przygotowywał swoich uczniów do ewangelizacji świata, jak utrwalał w nich odwagę i dodawał animuszu. Uczniowie otrzymali wtedy od Jezusa konkretne polecenie: „A idąc głoście wieść: Przybliżyło się Królestwo Niebios. Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie“ (Mt 10, 7-8).
Z 10. rozdziału pochodzi również nasz dzisiejszy tekst biblijny, w którym aż trzykrotnie powtarza się piękny zwrot: „I nie bójcie się“ – te słowa Jezus wypowiada pod adresem uczniów. Inaczej mówiąc, sam Bóg będzie was strzegł, a ja każdego „wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie“ – powiada Jezus. Poselstwo, w które was wyposażam nie ma na celu straszenia ludzi czy siania zamętu w ich sercach, ale jest wyzwalającą, kojącą i budującą Dobrą Nowiną. Toteż niektórzy ludzie będą otwierać przed wami drzwi swoich domostw, a wy będziecie przeżywać stany, których dotychczas nawet nie przeczuwaliście.
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą“ – te słowa Jezusa mogą brzmieć w naszych uszach obco. Jednak trzeba wziąć pod uwagę okoliczności, w jakich zostały sformułowane. Mianowicie słowa Jezusa, które przywołuje w swojej ewangelii ew. Mateusz, zostały skierowane do ludzi „prześladowanych“ ze względu na wiarę, na przekonania religijne, na sposób życia. Faktem jest, że niektóre grupy chrześcijan na świecie nadal są prześladowane, to jednak masowe „prześladowania“ nie są ani naszym problem ani nie były problemem XVI-wiecznych reformatorów. Może z wyjątkiem samego Marcina Lutra, który po obłożeniu bullą papieską w 1520 r., nie mógł być pewien swojego losu, gdyż w każdej chwili mógł zostać pozbawiony życia. Nie chroniło go wtedy żadne prawo. By użyć barwnego porównania, które występuje w naszym tekście kazalnym, można powiedzieć, że tak jak żaden wróbel nie spadnie na ziemię bez woli Boga, tak Bóg zachował Lutra przy życiu poprzez otoczenie go życzliwymi przyjaciółmi i wpływowymi ludźmi, który zapewnili mu względne bezpieczeństwo.
Skoro obchodzimy dzisiaj Pamiątkę Reformacji, to jest okazja do refleksji na temat postawy ludzi, którzy stali u progu ruchu reformacyjnego. Z naszej współczesnej perspektywy szczególnie dwie cechy wydaje się intrygujące: mam na myśli odwagę i konsekwencję, z jakimi w swoje własne życie (i społeczności, którą tworzyli) wcielali zasady biblijne. To przecież bezpośrednio z Biblii dotarło do nich poselstwo o łaskawym Bogu, który żywo interesuje się każdym człowiekiem. Na własnej skórze mieli okazję doświadczyć realnej mocy, która wypływa z tego poselstwa. Ta duchowa moc płynąca ze Słowa Bożego skanalizowała się między innymi w odwadze, która skłoniła ich do przeciwstawienia się ówczesnym ludziom władzy decydującym o kształcie zarówno życia religijnego, jak i świeckiego. Przekładając ten przykład na nasze realia, moglibyśmy powiedzieć, że prawdziwa bojaźń Boża powoduje, iż człowiek niczego i nikogo nie musi się bać – ma prawo żyć z podniesioną głową. Ma prawo podejmować wszelkie inicjatywy służące ochronie godności ludzi, przeciwstawianiu dyskryminacji, wyrównywaniu nierówności, podnoszeniu jakości edukacji, informacji i bezpieczeństwa itd.
„Nie bójcie się“, a także „opowiadajcie w świetle dnia; a co słyszeliście na ucho, głoście na dachach“ – powiada Pan Jezus, wiedząc, jaka jest rzeczywista moc Ewangelii, której głoszenie zleca swoim uczniom. Szczęśliwie mamy do niej dostęp również współcześnie. Za sprawą tejże Ewangelii jesteśmy tutaj teraz razem; dzięki tej Ewangelii tworzymy razem Kościół, a więc społeczność ludzi, których autentycznie dotyka miłość Boga, którzy ją przeżywają i chcą się nią dzielić z bliźnimi.
Drodzy, Święto Reformacji – zarówno przed pięcioma wiekami, jak i dzisiaj – oznacza nieustanny wysiłek poddawania się Bożemu oddziaływaniu. Taka duchowa postawa zakłada usprawiedliwiającą wiarę, która niesie z sobą moc potrzebną do opierania się wszelkim przeciwnościom, jakie mogą nas w życiu spotkać. W obliczu takiego oporu żywa wiara oddala od nas pokusę rezygnacji, poddawania się. Co więcej, Pamiątka Reformacji przypomina nam o ciągle realnym niebezpieczeństwie polegającym na bezgranicznym zaufaniu we własne siły, zdolności czy kompetencje. Owszem, one są w życiu ważne i godne rozwijania, lecz zawodzą na całej linii w obliczu doświadczeń granicznych lub zdarzeń przekraczających naszą wyobraźnię.
Święto Reformacji przeżywane dzisiaj w ekumenicznym gronie przypomina nam, że jako ludzie religijni powinniśmy we wszystkim polegać na Bogu. Taką relację z naszym Stwórcą i Zbawicielem umożliwia nam właśnie wiara, czyli bezwarunkowe zaufanie do łaskawego Boga, który ma staranie o każdą i każdego z nas o każdej porze dnia i nocy. Dzięki Bogu jesteśmy „usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie“ (Rz 3, 24). Amen.
ks. dr Dariusz Chwastek
Lublin, dnia 30.10.2011