W czwartek 7 kwietnia 2011 roku w restauracji „Hades – Szeroka“ przy ul. Grodzkiej na lubelskim Starym Mieście odbyło się III spotkanie w ramach Salonu Kobiet zorganizowane przez Stowarzyszenie Kongres Kobiet Lubelszczyzny. „Kobieta w Kościele“ – wokół takiego tematu toczyła się dyskusja prowadzona przez panią wicewojewodę Henrykę Strojnowską, w której udział wzięli duchowni trzech wyznań oraz publiczność składająca się głównie z kobiet. W dyskusji panelowej udział wziął ks. dr Dariusz Chwastek – proboszcz lubelskiej Parafii ewangelicko-augsburskiej Św. Trójcy, w imieniu Kościoła prawosławnego występował wikariusz lubelskiej katedry Przemienienia Pańskiego – ks. Andrzej Kochanowicz, a Kościół rzymskokatolicki reprezentował ojciec Tomasz Dostatni, dominikanin, pisarz i publicysta.
Po bardzo ogólnym naszkicowaniu sytuacji kobiet w poszczególnych Kościołach chrześcijańskich rozpoczęła się gorąca dyskusja. W polskim Kościele ewangelicko-augsburskim nie ma teologicznych przeszkód, by na duchownych ordynować (wyświęcać) kobiety. Jednak mimo wewnątrzkościelnej dyskusji na ten temat i podjęcia kilku prób wprowadzenia ordynacji kobiet, jak dotąd nie udało się wprowadzć takiego modelu w życie w w Kościele luterańskim w Polsce. Powodów tego stanu rzeczy jest kilka, z których najważniejszy związany jest z uwarunkowaniami natury organizacyjno-społecznej. Poza Śląskiem Cieszyńskim, Kościół luterański działa w warunkach wielkiego rozproszenia. Nie da się także wykluczyć możliwości wpływu, jaki na mentalność części ewangelików ma wielki pod względem liczebnym Kościół Rzymskokatolicki, który siłą swojego oddziaływania petryfikuje konserwatywne nastawienie osób zasiadających w najwyższych gremiach decyzyjnych Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Polsce.
Zarówno w Kościele rzymskokatolickim, jak i prawosławnym temat kapłaństwa kobiet nie był nigdy poruszany, ,,bo nie było takiej potrzeby“. Stwierdzenia, że ,,kobieta może sprawować wiele funkcji duchownych, ale wszystkich przecież nie musi“ lub ,,jest równa mężczyźnie, bo ma te same zadania do spełnienia – ma dążyć do zbawienia“, nie satysfakcjonowały większości kobiet będących na sali.
Zadane podczas dyskusji pytanie, ,,czy współczesne Kościoły spełniają oczekiwania kobiet?“ podniósł jeszcze bardziej gorącą już atmosferę na sali. Chrześcijaństwo utrzymywało patriarchat za powszechnie obowiązujący. Ale nadszedł czas na dostrzeżenie kobiety w Kościele i poza nim – argumentowała Jola Szafrańska z Parafii ewangelicko-augsburskiej. To kobieta powinna mieć prawo decydować o tym, czego chce, a czego nie. Kobiety realizując swoje potrzeby na płaszczyźnie kościelnej nie powinny rezygnować ze swoich oczekiwań ani ambicji. Ponadto Kościół to nie tylko instytucja – mówiła inna z pań. To również nasze życie. Kościół, który oddala się od realnego życia wiernych staje się odległy, niezrozumiały i traci swą wiarygodność.
Po dwugodzinnej dyskusji zgromadzone panie doszły do wielu wniosków, z których dwa warto skonkretyzować: po pierwsze, gdyby nie kobiety, nie byłoby Kościołów, tj., trudno byłoby sobie wyobrazić ich funkcjonowanie, po drugie zaś, brak zrozumienia i otwartości większości mężczyzn na argumenty kobiet nie zmieni biegu historii tego świata, w którym coraz więcej do powiedzenia mają i będę mieć kobiety. O ile obecnie w większości Kościołów historycznych władza spoczywa w rękach mężczyzn, o tyle w przyszłości – przykładowo za 100 lat – można wyobrazić sobie sytuację, gdy mężczyźni z własnej woli podzielą się tą władzą z kobietami lub w całości im ją przekażą.
Izabela Raba